orientation AuPairCare, the first party in the USA

O pożegnaniach, prezentach, locie już pisałam.. pora przejść zatem do konkretów, czyli co się działo już po wylądowaniu :)

A, jeszcze nie.W samolocie przed lądowaniem stewardessa rozdaje formularz, który należy wypełnić. Instrukcja w razie czego jest też w czasopiśmie, które jest w kieszonkach przy fotelach, więc don't worry. Trzeba podać tam orientacyjną kwotę wszystkich rzeczy, które jadą z Wami i docelowo mają tam zostać, chodzi głównie o prezenty, słodycze, więc bezpiecznie jest wpisać ok.50-80$.

Lotnisko JFK funkcjonuje bardzo sprawnie, najpierw jest kontrola, gdzie zabierają Wasze odciski i robią zdjęcie ( tak, po 12 godzinnej podróży na pewno nie wyglądałam przesadnie ładnie ;) ), mogą zadać tam kilka pytań, ale 'mój' Pan jedynie puścił oczko :) Później oczywiście bagaże, oddajecie tą kartkę, którą wypełnialiście w samolocie i za tłumem podążacie w kierunku Welcome Center, gdzie czekają ludzie z karteczkami, nazwiskami, whatever. Ja zaczęłam szukać pana/pani z tabliczką AuPairCare i oczywiście nie znalazłam. Nie czekałam sama, bo towarzyszyła mi poznana wcześniej w samolocie pani Krysia ;p Czekała na swojego męża, milion razy oferowała pomoc i w rezultacie użyczyła też telefonu. W międzyczasie jakiś wewnętrzny instynkt skierował mnie w stronę dwóch dziewczyn i jak się okazało słusznie, bo również były z APC i leciały tym samym samolotem :) Z tym, że z prowork'u , dlatego nie miałyśmy pojęcia o swoim istnieniu. Czekałyśmy chwilę i nadal nic ... w zakładkach au pair room'u macie instrukcje dotyczące lotu, lotniska oraz transferu do hotelu. Warto zapisać sobie numery telefonu na transporting shuttle i do koordynatorek z APC (najlepiej powoływać się na ''Dee'' ). Poszłam więc do okienka Welcome Centre, zgodnie z instrukcją 'co zrobić, gdy nikt mnie nie odbiera', powiedziałam o co kaman, ale pani kazała czekać. Hm, zadzwoniłam więc z telefonu wspomnianej wyżej p.Krysi ( <3 ) - kazali czekać. Cokolwiek zatem by się nie działo - macie czekać ;p Po 2 godzinach odebrał nas Pan z tej całej poczekalni, wsadził do busa i w drogę do hotelu Sheraton w New Jersey.

Po przyjeździe do hotelu krótkie organizacyjne spotkanie z koordynatorką i do końca dnia jest wolne. Dostajecie kartę do pokoju. Tłumaczę o co chodzi z tą "jedną walizką w pokoju". Zasada jest taka, że tylko jeden bagaż na kółkach możecie wziąć na górę. Nieważne, czy ten większy, czy ten mniejszy, chodzi o to, że tylko jeden jedzie z Wami na górę, a drugi zostaje w storze. Ja nie wiedziałam, że o to chodzi i byłam pewna, że mogę zabrać tylko mniejszą walizkę, dlatego do małej podręcznej spakowałam rzeczy na te dwa dni szkolenia, czyli ubrania oraz kosmetyki ( te w małych, specjalnych buteleczkach po 100ml, w liniach LOT nie więcej niż 900ml w sumie ). Było to wprawdzie praktyczne, bo nie musiałam się grzebać z tą wielką walizkę na górze, ale pewnie gdybym wiedziała wcześniej to nie robiłabym tak ścisłej selekcji w bagażu podręcznym. Zanim oddacie bagaż do stor'u możecie jeszcze poprzekładać rzeczy, pozabierać co tylko Wam potrzeba. Jeśli natomiast macie tyko jedną walizkę na kółkach, a bagaż podręczny w waszym przypadku to np. plecak, możecie zabrać na górę wszystko, ale nie musicie :) Mam nadzieje, że wiadomo o co chodzi. W moim przypadku upchnięcie wszystkiego w  podręczny okazało się bardzo praktyczne i wygodne.

W pokoju byłam z brazylijką i meksykanką, ta pierwsza jest w tej samej miejscowości co ja, druga niedaleko.  Pokoje bardzo fajne, są ręczniki i suszarka, więc nie brać jeśli ktoś zamierzał :) No i przejściówki do gniazdek zabrać obowiązkowo, bo inaczej nie naładujecie komputerków ! :)

Dzień zaczyna się bardzo wcześnie, rzekomo po to, by przygotowywać nas do wczesnej pory wstawania do pracy . Tak wiec o 6 pobudka, potem śniadanie, a od 8 zajęcia. Niektóre nudne bardziej, niektóre mniej, znośne na pewno i integracyjne, co uważam za plus :)
W pierwszym dniu szkolenia, czyli we wtorek, zaraz po zajęciach o 16:30 organizowana jest wycieczka do NYC za 44$. Problem w tym, że jest to wycieczka polegająca głównie na podziwianiu NY zza szyby autobusu, jakiś tam krótki przystanek na Times Square, ale ogólnie dużo czasu zajmuje stanie w korkach. Mówię to na podstawie relacji osób, które skorzystały, bo ja sobie odpuściłam :)
Tego samego dnia można zamiast wycieczki korzystać z 'atrakcji' hotelu, czyli siłownia, basen itd. Można też skorzystać z darmowego busa hotelowego, który zawozi nas do pobliskiego supermarketu. Płaci się tylko tipa dla kierowcy 1$ w jedną stronę. W pobliżu jest też best bay, czyli sklep z tanimi sprzętami elektronicznymi, więc jak ktoś ma ciśnienie na kupno aparatu, czy komputera, to kierowca wytłumaczy drogę :)

Drugi dzień, to podobny grafik, pobudka 6:00, śniadanie, zajęcia od 8:00. Wtedy są zajęcia z pierwszej pomocy i prowadzone są przez innych panów, ale dosyć znośne :) O 17 kończą się zajęcia.

I teraz tak ! Podczas całego szkolenia jesteście przypisane do grup. Każda z grup ma swój kolor w zależności od lokalizacji, w której będzie przez najbliższy rok . Za udzielenie pewnych odpowiedzi dostajecie punkty, za aktywność, wykazanie się w czymś itd. Za spóźnienie się otrzymujecie punkty minusowe ( w życiu nie spotkałam się z czymś równie irytującym, dziewczyny, niektóre to wręcz kobiety lat 26 dostają minus punkcika bo się spóźniły...dramat ). Nikt nie wiedział o co kaman z tymi punktami, znaczy...ja nie wiedziałam. We środę, czyli drugi dzień zajęć, również istnieje możliwość dostania się do NYC, już nie jest to wycieczka organizowana, ale sam transport hotel-Manhattan-hotel. Kosztuje to 26$. Osoby z drużyny, która wygrała, w nagrodę mają ten transport za darmo!
Dodatkowo kilka najlepszych pre-departure projektów zostaje nagrodzona w ten sam sposób. Zatem jeśli macie ambicje na kilkustronnicowe, kreatywne wycinanki, to do dzieła, może się uda. Jak nie, to zróbcie tak jak ja, czyli pre-departure dla 'picu' ;) Nie miałam większości wymaganych punktów, dostałam tylko naklejkę z zaznaczonymi punktami ''czego nie zrobiłam'' i tyle. Nawet nie wiem czy były w związku z tym jakieś konsekwencje, bo odebrała mi ten projekt inna dziewczyna. Ale skoro jestem w rodzinie, cała i zdrowa i nikt nie kazał mi wrócić do Polski, to jest OK. Tak więc, Wasz wybór :)

No i spójrzcie, pierwszego dnia wycieczka kosztuje 44$, w drugim 26$ i zwiedzanie na własną rękę ( jest wystarczająco dużo czasu jak na swoją pierwszą wizytę w Nowym Jorku, ja posiedziałam na Times Square, przeszłam spory kawałek wzdłuż Brodway'u, zawitałam do Central Parku, M$M's i Disney's store, a także kilka sklepów, bo nie mogłam się oprzeć by obczaić ceny ). Dodatkowo jak się uda, to możecie mieć ten transport za free, wiec wycieczki za 44 dolce nie polecam ;)
W moim przypadku i tak planowałam zapłacić te 26$ drugiego dnia, ale dwóm dziewczynom z mojej ekipy udało się jechać za darmo. Ale w związku z tym, że planowałyśmy to zrobić razem, to koszt 2x26$ ( za dwie z nas, które nie wygrały ) rozdzieliłyśmy na 4 osoby, więc wyszło po 13$. Nie wiem czy to dobrze wytłumaczyłam ;p W każdym razie chodzi o to, żeby kombinować i nie dać im zarobić na czymś, na czym nie powinni.
A! Jeszcze jedno. Jeśli osoba jednocześnie była i w drużynie, która wygrała oraz miała wybrany pre-departure projekt, to nie dość, że miała przejazd za free to mogła drugie miejsce podarować koleżance ;) No więc można zaoszczędzić. Można też kombinować z dostaniem się do NYC na własną rękę, z tym, że trzeba pamiętać o ciszy nocnej ( 22:30 ;] ).

Ostatni dzień szkolenia to ponownie wczesna pobudka, tym razem jeszcze wcześniej, żeby się wymeldować z pokoi. Od 8 są znów zajęcia przez 3 godziny,  a potem znowu jesteśmy podzieleni na grupy i musimy o wyznaczonych godzinach meldować się. Zależy to od tego, czy mamy lot do host family i o której, czy ktoś nas odbiera :)

Ogólnie...hm, no powiedzmy, że OK. Ja patrzyłam na to bardzo krytycznie, doszukiwałam się może na siłę haczyków. Ogólnie wyczułam, że chodzi o kasę z ich strony. Nie podobało mi się traktowanie nas jak dzieci. Z drugiej natomiast strony miałam 'przyjemność' jechać w busie do NYC z dziewczynami, bodajże z Kolumbii, które piszczały, skakały, robiły zdjęcia i oślepiały lampą kierowcę. Na nic zdały się jego prośby i moje zapewnienie, że za 5 minut będą w samym centrum Manhattanu i mogą robić miliony zdjęć. Tak więc.. Różnie to bywa.

Gdyby ktoś miał jakieś jeszcze pytania odnośnie szkolenia, to służę. Możliwe, że coś przeoczyłam.
Informacje o host family w kolejnym poście :)

Jestem u rodzinki drugi pełny dzień, bardzo udany zresztą. Po przypadkowym spotkaniu Izki (http://usaaupairusa.blogspot.com/) i Arletki w centrum handlowym zmontowałyśmy się z Renatą ( obecną au pair ) na imprezę. Przyjechał po nas Nick, znajomy dziewczyn i wio!
Wieczór, jak dla mnie, bardzo udany :)

Na razie tyle, bo środek nocy i padam ze zmęczenia! Adios bitchachos :)

P.


6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Awwwwww <3

Nadia Tomczak pisze...

JA SIE PYTAM GDZIE SA JAKIES ZDJECIA?! :D

Poza tym, kochana moja, tyle tych info, że będę miała problem z zapamiętaniem wszystkiego! :D Hola hola, po to mam mój magiczny czerwony zeszycik, w którym wszystko notuję <3

Hahaha już impreza, leeeecisz mała! :D Raaany, brak mi słow <3

Klaudia pisze...

Wow ! Docen, ze dotrwałam do konca haha :D Bardzo pozytywnie się wydaje a kombinowanie niekiedy wychodzi na plus - jak zresztą widac :)
Czekam na post o rodzince :D

Aga pisze...

Super post! Dzięki za wskazówki :D. Dobrze wiedzieć, w końcu mnie też to czeka.
Btw, a jeśli chodzi o szkolenie, to jak to wygląda.. Chodzi mi o to, że każdy musi coś tam powiedzieć, czy to jest na zasadzie, że mówisz, jak chcesz, a jak nie, to tylko słuchasz?

Patrycja Żak pisze...

Hm.. Ogólnie jak chcesz, to tylko siedzisz i słuchasz. Osoby, które chcą się wypowiedzieć się zgłaszają.
Jest ich sporo, podejrzewam, że wiedzieli o tym, że trzeba zbierać punkty bo jest 'o co walczyć', więc ochotników bardzo wielu:)

Ale ogólnie potem jak wywiązywała się rozmowa to każdy coś dorzucił od siebie, dosyć luźna forma. Nikt na siłę wypytywany nie był, to na pewno :)

Aga pisze...

Ahaa, rozumiem. Ok, dzięki! Trochę się tego bałam, więc rozwiałaś moje obawy :D

Prześlij komentarz