łiiiii..kend !

Jest niedziela rano. Chyba pierwszy raz od przyjazdu do mojej rodzinki obudziły mnie dziś promienie słońca, a nie budzik :) Temperatura za oknem, przynajmniej z mojej perspektywy ( łóżkowej perspektywy ), wydaje się być znośna. Na dole czeka na mnie jak zwykle dunkin donuts'owa świeżo zaparzona kawa, uśmiech hostki przeglądającej broszurki reklamowe i trzymającej w ręku filiżankę ( ode mnie ! ) herbaty oraz mały T. przytulający się do mojej nogi przy kuchennym blacie i śpiewający 'let me kiss you' one direction. Tak, z tym one direction to już przesada, ale przywykłam, pogodziłam się z tym ... i sama zaczynam śpiewać .

W ciągu miesiąca totalnie zmieniły mi się godziny wstawania i chodzenia spać. Z racji codziennych pobudek o 6 musiałam sobie to wyregulować. W Polsce chodziłam spać grubo po północy, nieraz koło 3. Nie było sensu przez ostatnie wakacyjne miesiące wstawać wcześniej, bo z reguły znajomi w tym czasie albo pracowali, albo odsypiali imprezę dnia poprzedniego a w godzinach porannych byli jeszcze nefretete :) ( tak, ja również ). Mój dzień zatem zaczynał się gdzieś koło południa. Mówię oczywiście o okresie wakacyjnym, nie roku akademickim, bo tam już wyglądało to inaczej. Teraz dzień zaczyna się wcześnie rano i nigdy nie pomyślałabym, że ma to tyle plusów :) I nie pomyślałabym też, że o godzinie 6 rano mogę być względnie wypoczęta, a spanie w niedzielę do 7:30 będzie spełnieniem marzeń :D Kolejny przykład na to, że do wszystkiego można się przyzwyczaić i odkryć pozytywne tego strony :)

Weekend trwa. Tutaj w niedzielę rano nie myślę o zbliżającym się poniedziałku i nie zakładam z tego powodu czarnej sukienki, żeby w melancholijnym nastroju przygotować się na jutrzejsze apogeum zła. Nie :)
To dzień kiedy rano mogę zwolnić tempo, zejść na dół po kawę i wrócić z nią do łóżka, włączyć muzykę i zacząć podsumowywać miniony tydzień.

Ostatnie 2/3 dni miałam troszkę bardziej burzliwe, za dużo myślenia o rzeczach, o których myśleć nie powinnam. W piątek też moi znajomi z Wadowic pożegnali kolegę, który zginął na Kaukazie, o którym pisałam dwa posty temu. Na pogrzeb w moim imieniu wysłałam mamę, sama też musiałam to jakoś zamknąć, a nie ukrywam, że mimo umiejętności kontrolowania swoich uczuć i emocji, w dalszym ciągu pojawiają się i pojawiać się będą myśli, nad którymi niestety zapanować nie umiem.

Humor poprawiły mi wczorajsze zakupy. Nawet do zakupów tu na początku podchodziłam z dystansem, nie lubię rzucać się na coś, jak nie mam o tym pojęcia. Wiedziałam, że ceny są niskie, że zakupy tutaj to raj, ale jak mam je robić nie znając marek, nie mając pojęcia o niektórych produktach ? Owszem, mogę pozwolić sobie na różne szaleństwa, ale zawsze podchodzę do nich z głową :) Tak więc będąc dwa razy poprzednio tutaj na większych zakupach kupiłam buty...i buty. Wczoraj już ewidentnie wiedziałam co robię, choć na koniec już wybiegłam z centrum handlowego ze wzrokiem szaleńca. Niestety, poniosło i mnie :)
Tak a propos zakupy to też naprawdę doskonała okazja, żeby poznać nowych ludzi. Każdy pracownik każdego sklepu, gdy tylko widzi, że jesteście chętne do rozmowy, od razu wypyta Was skąd jesteście, co tu robicie, jak Wam się tu podoba i powie coś miłego. Po kilku godzinach w takim miejscu powiedzenie " Pieniądze szczęścia nie dają...ale zakupy...'' nabiera całkiem nowego znaczenia :)

Na mnie czas, bo dzisiejszy dzień, jak zwykle zresztą, spędzę w NYC :)

Życzę Wam miłej niedzieli ! W Polsce już praktycznie jej drugiej połowy !

Nie zrzuciłam zdjęć na laptopa, więc zostawiam Wam kawałek, który mi wpadł wczoraj . Nie jest jakiś rewelacyjny, bardzo możliwe, że gdybym obudziła się w inny dzień bądź w innym humorze to stwierdziłabym, że totalnie mi się nie podoba ;p Ale nastroił mnie pozytywnie. I wierzcie mi, tutaj w USA, my polskie dziewczyny możemy się czuć rzeczywiście 'beautiful'. Moja przyjaciółka po 2-miesięcznym pobycie w Stanach zachwycała się urodą polskich kobiet bardziej, niż kiedykolwiek. Ja mam teraz dokładnie to samo. Tak więc dziewczyny, szczerze od serca Wam powiem, jesteście piękne ! :)

Buziaki !

P.

http://www.youtube.com/watch?v=oe1wtkkt9-E

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja kiedys poszlam spac o 1 w nocy, a musialam wstac o 3 nas ranem i byłam o wiele bardziej wypoczeta niz wtedy, kiedy spałam 14 godzin xD

Aga pisze...

Zgadzam się, że do wszystkiego można się przyzwyczaić! Jakiś czas temu zaczęłam wstawać ok 7-7:30, tak po prostu. Wysypiałam się i tyle. I tyyyyle czasu zostaje do końca dnia :)
Ahh, polskie kobiety, to jest to! :)))
Buziaki!

Magdalena S pisze...

Dobrze słyszeć że gdzieś będę postrzegana jako ładna ;)

Nadia Tomczak pisze...

KOCHAM MIGUELA i mimo, że ta piosenka jest średnia, to weź obczaj inne kawałki! Raaany <3 Koleś jest na mojej liście "będę na jego/jej koncercie" :P

NYC... Ehh zapakuj mi go troszkę i przyślij pocztą. Ucieszę się niezmiernie! :)
Dawaj zdjęcia, piękna polko!
Całusy, inna piękna polka :*

Klaudia pisze...

Pozytywnie tam masz :) Ja sie niekiedy zastanawiam jak mi szybko zleciały 4 miesiace tutaj a pamietam co dopiero czytałam notke ze juz ta m jestes, wyladowałas i jestes ! A tu juz miesiac ! ;))
Buziaki :*

Prześlij komentarz