it's time to ... Broadway !

W zeszłą sobotę udało mi się spełnić kolejne marzenie, o którym krótko wspomniałam w ostatnim poście.
Teraz, będąc już 'po', mogę powiedzieć nieco więcej.
Tak, miałam okazję obejrzeć najprawdziwszy musical w najprawdziwszym teatrze na najprawdziwszym Broadway'u :)
Być może część z Was widziała film 'Once', który wyróżnia się naprawdę niesamowitą ścieżką dźwiękową, przy której niejednokrotnie miękłam. Tym razem miałam okazję zobaczyć spektakl w Bernard B. Jacobs Theatre. Wraz z Monią podekscytowane byłyśmy już od rana i radości nie było końca jeszcze długo, długo po. Nie wiem, czy wiecie, ale (podążając za informacjami z mojego niezastąpionego Pascalowskiego przewodnika) najsłynniejsze teatry Broadway'u nie znajdują się dokładnie na tejże ulicy, ale na 42. ul., pomiędzy 7th i 8th ave. Tam właśnie też czekała nas moc wrażeń, która zaczęła się od pytania "za czym kolejka ta stoi", gdy po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazała się gigantyczna koleja. Dodatkowo zima nas w ostatnim tygodniu trochę 'rozpieściła', więc na chwilkę miny zrzedły jak nie pozostało nic innego, jak tuptać w miejscu i uzbroić się w cierpliwość.


czekamy, czekamy...

Musical był piękny, naprawdę niesamowita oprawa muzyczna. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Kolejny raz poczułam TO, będąc TAM ! Jestem pewna, że to dopiero początek przygody z Broadway'owskimi teatrami, gdyż na liście mam jeszcze kilka pozycji, na które z radością odłożę trochę au-pairkowej wypłaty :)

i tuż przed :)

i złapałam nawet Pana, w którego głosie się za-ko-cha-łam !


Polecam, naprawdę warto ! Myślę, że każda/każdy z nas powinien na swojej liście 'to do in US', szczególnie z okolic NY, umieścić chociażby jedną wizytę w Broadway'owskim teatrze :)

A co poza tym ? Względnie, można powiedzieć, minęło świąteczne i noworoczne szaleństwo i tygodniowy grafik wrócił do dawnego schematu, który tak bardzo uwielbiam :)

Moje wyrabianie tutejszego prawa jazdy rozłożyło się mi ogromnie w czasie, bo wraz z hostką mamy tendencje do odkładania wielu spraw na później. Jednak w mijającym tygodniu miałam dwie jazdy z instruktorem i na chwilę obecną mogę powiedzieć, że już teraz uwielbiam tu jeździć :) Przed egzaminem mam jeszcze dwie lekcje w tym tygodniu, czeka mnie też 5-godzinny kurs teoretyczny i egzamin, którego daty jeszcze nie zarezerwowałam. Ale, jak kiedyś wspomniałam, na temat prawa jazdy napiszę kiedyś osobny post, jak już będzie po wszystkim i będę miała na czym bazować :)

Zima dała nam trochę popalić, najgorsze dni to chyba wtorek i środa, kiedy z moim Małym aż biegliśmy z przystanku do domu, bo zimno czułam nawet w żołądku.  Fajnie było, posypało, pomroziło, teraz już podziękujemy i z niecierpliwością czekamy na wiosenny powiew.

Co jeszcze ? Rozpoczęłam dzisiaj szkołę na BMCC, kurs : preparation to TOEFL.Po dzisiejszym 4godzinnym (!) teście wiem, że będzie ciężko, ale damy radę. Na kursie oczywiście same au pairki, naprawdę poza au pairskim gronem nie było nikogo 'normalnego' ;p 
Całe szczęście wyjechałyśmy z domu wystarczająco wcześnie, żeby się zgubić i zdążyć odnaleźć. Zamiast skierować się na adres, który miałyśmy podany w mailu, powędrowałyśmy do budynku głównego collegu, który był totalnie nie tam, gdzie powinnyśmy się znaleźć :)
Pan z ochrony nie miał pojęcia gdzie nas skierować, podobnie jak i my same, a to, że jesteśmy w niewłaściwym miejscu wyszło w taki sposób :

-Which floor do you have your classes, do you know?
-Yup, 8th floor, I'm sure!
-Mhm, OK, but we don't have 8th floor here.

                               

Przypomniały mi się stare, dobre czasy, gdy totalnie nie ogarniałam systemu na studiach. Dodam jeszcze, że oczywiście kilka dni temu dostałam przesyłkę z niewłaściwą książką, więc już dziś miałam ochotę na wejściu zgłosić 'NP' :) Tak właśnie wyglądały 3 lata moich studiów, wiecznie spóźniona, z jedną zmiętą kartką, na której dziubdziałam jakimś długopisem, zazwyczaj nie swoim. Cóż, niektóre rzeczy się nie zmieniają.
Pogoda nam dzisiaj nie dopisała, Nowy York deszczowy, pochmurny i mglisty, więc jedyne co udało nam się jeszcze dziś odwiedzić to National Museum of the American Indian, które znajduje się dosłownie na przeciwko naszej szkoły. 

I to chyba tyle z tygodniowego sprawozdania.
A, no może jeszcze dodam, że mój Mały stracił dziś pierwszego zęba i czeka dzisiejszej nocy na Tooth Fairy. Przyjemnie było dziś, po dosyć męczącym dniu, zarwanych ostatnio kilku nocach, wczorajszym chillowaniu 'tam gdzie zawsze', wrócić wieczorem do domu totalnie zmęczonym i przytulić się do tego Małego Potwora :) 

W sprawach prywatnych również nadeszło czyste szaleństwo, ale ... to innym razem :)

Pogodnej niedzieli i dużo uśmiechu w poniedziałkowy poranek !

P.




6 komentarze:

yesterdayisadream pisze...

O kurde Broadway? ;o ale zazdroszcze. U nas w Polsce śmiegu ani grama, troche już zaczelam za nim tęsknić. Dziwnie mi sie chodzi w EMU skoro nie ma śniegu ;D

Anjaa pisze...

Kurczę, naprawdę cudownie! Takie przeżycie :D

N. pisze...

oj Broadway jest na mojej to-do list, tak samo zresztą jak TOEFL :3
żyjesz spełnianiem marzeń, to jest takie piękne :3

Karolina pisze...

Superr :) A jakie przedstawienie teraz chciałabyś zobaczyć?
Pozdrawiam :)))

Nadia Tomczak pisze...

Och, są moje upragnione zdjęcia <3
Trzymam kciuki za prawko i kurs też. No i za "sprawy prywatne", of course ;)

Aga pisze...

Hahah umarlam z tego "suchara" :D.
Wiem o czym mowisz, piszac ,ze czulas "TO, bedac TAM" :))))))

Prześlij komentarz